286267_446526058745525_1209622364_o

W ubiegłą sobotę pojechałem wraz z moją drużyną na turniej dla chłopców urodzonych w 2002 roku. Wycieczka była dość daleka, bo ponad 100 km w jedną stronę. W ich wieku każdy turniej to wielkie przeżycie i możliwość zbierania kolejnych doświadczeń. Sam przecież, nie tak dawno temu, ekscytowałem się każdym wyjazdem na mecz, czy turniej i możliwością konfrontacji z rówieśnikami.

Wynik nie był istotny. Furory nie zrobiliśmy, ale do domu przywiozłem kilka ciekawych spostrzeżeń. Pierwsze, co rzuciło mi się w oczy, to wprowadzanie piłki do gry przez bramkarza. Na dziesięć drużyn w turnieju tylko dwie (my i zwycięscy) rozpoczynały akcję podaniem po ziemi. (sic!) W pozostałych ekipach bramkarz notorycznie wykopywał piłkę do przodu, bez względu na to czy był tam jego kolega z drużyny czy nie. Dla wielu może to nie jest problemem, ale dla mnie to zamach na futbol.

No, bo jak wytłumaczyć fakt, że bramkarz łapie piłkę, nie patrzy na nic dookoła tylko wykopuje wprzód?

Gdyby to rozwiązanie przynosiło jakąkolwiek korzyść, skłoniłbym się ku tezie, że warto na nie stawiać. Oglądałem wszystkie mecze turniejowe i na palcach jednej ręki mogę policzyć przyjęcia długiej piłki od bramkarza, przez zawodnika w przodzie.

Dlaczego zatem wykorzystywać zagranie, które przynosi tak mało korzyści?

Zastanawiałem się i doszedłem do wniosku, że:

  • Po pierwsze jest ono najbardziej bezpieczne. Dzida w przód gwarantuje ze pod naszą bramką nie będzie pachnieć golem przynajmniej przez kilkanaście sekund.
  • Po drugie istnieje jakiś ułamek procenta szansy, że w końcu ktoś ta piłkę przypadkowo przyjmie i wepchnie do bramki, albo, chociaż odda strzał.
  • Po trzecie wyprowadzenie piłki krótkim podaniem z bramki wymaga pracy na treningach, jest ryzykowne i grozi utratą gola.

Mniej więcej, gdzieś, w wieku juniora zaciera się powoli granica między efektownością, a efektywnością. Trzeba wygrywać mecze. W takiej sytuacji często receptą są proste rozwiązania, które mogą zaskoczyć rywala.

Ale czy w wieku Orlika powinniśmy grać w ten właśnie sposób?

– Jakiś czas temu byłem w Holandii, gdzie oglądaliśmy treningi w akademii Twente Enschede. Zaczynało się od tego, że bramkarz nie miał prawa wybić długiej piłki. Od najmłodszych lat szkoleniowcy przygotowywali piłkarzy do gry podaniami- Mirosław Dawidowski, trener kadry do 16 lat

Jak to jest u mnie.

Moi zawodnicy wiedzą, że mają, co najmniej dwa warianty do wyboru. Podanie do kolegi obok, lub wykop do przodu.  Chcę ich nauczyć kreatywności i podejmowania samodzielnych decyzji na boisku, mają więc wybór.

Wybór I – podanie do kolegi. Odbywa się tylko w sytuacji gdy nie ma przeciwnika przy zawodniku do którego podaję. Szukam więc zawodnika, który ma najwięcej miejsca wokół siebie i do niego adresuje podanie.

Wybór II – następuje wówczas, gdy Wybór I jest niemożliwy do realizacji. Wysoki pressing przeciwnika powoduje, że nie mam miejsca na krótkie podanie do kolegi. Wybieram więc długie wybicie piłki.

Tak właśnie wygląda schemat działań, który wymagam od swoich zawodników. Często podejmują blednę decyzje i podają do przeciwnika, ale spokojnie oni mają dopiero po 11 lat…

Zwycięstwa rodzą się w bólach

Po kiepskim wyprowadzaniu piłki od bramki straciliśmy dwa gole. Grając z przeciwnikiem stosującym wysoki pressing nie jest łatwo wyprowadzić piłkę podaniami. Zostaliśmy skarceni tym, że nie potrafiliśmy dostosować się do warunków panujących na boisku. W takiej sytuacji wykop jest dozwolony.

W piłce młodzieżowej priorytetem jest nauczanie, a celem zwyciężanie (ale nie za wszelką cenę). Nie róbmy z futbolu prymitywnej gry. Wymagajmy od siebie i od swoich podopiecznych pięknych akcji. Jeśli nie zaowocuje to teraz, to zaowocuje w przyszłości. Parcie na wyniki 10-latków to droga donikąd.

Rzemieślników piłkarskich w naszym kraju nie brakuje, szlifujmy, więc diamenty!  

p.s

Znów go widziałem. Tak to on –Trener  PlayStation”. Zmora naszej piłki. Gość, który myśli, że siedzi przed telewizorem i gra w Fife. Ciągle tylko „podaj”, „nie kiwaj”, „wybij”, „wykop”, „po co strzelałeś” itd. itp. Na następne turnieje będę woził worek joysticków i wręczał po kolei trenerom – maniakom komputerowym, bo do szczęcia brakuje im już chyba tylko tego.