pep_guardiola01
Według wielu komentatorów i trenerów piłki nożnej, drużyna prowadzona przez Guardiolę była najlepszą w historii futbolu.

Josep Guardiola rozpoczął pracę z Barceloną w wieku 37 lat. Z kilkoma zawodnikami grał w drużynie Barcy, lub reprezentacji Katalonii.  Już na starcie stanął przed trudnym zadaniem. Musiał szybko scalić zespół, pozbyć się rozkapryszonych gwiazdorów i wprowadzić nowych, głodnych sukcesu zawodników. Wówczas szatnia Barcelony była rozdarta przez zazdrosnych i leniwych multimilionerów przyzwyczajonych do chorych nawyków. Szef postanowił szybko zrobić z tym porządek.

Pep Guardiola prowadząc Barcelonę B zasłynął z wielkiego zaangażowania. Ludzie związani blisko z klubem uważali wręcz, że pracował tak, jakby trenował zdobywcę Ligi Mistrzów, a nie zespół z trzeciej ligi. Wszyscy mieli wrażenie, że jest wybitnie uzdolnionym trenerem, którego co tydzień czekają mecze z Milanem, Arsenalem, czy Bayernem Monachium.

Już wówczas sugerował swoim zawodnikom – „Nie chcę żebyście wszyscy chcieli dryblować jak Leo Messi. Podaj, podaj i znów podaj. Podawajcie precyzyjnie, dobrze się przemieszczajcie i znów: podanie, podanie, podanie, podanie. Chcę, żeby każdy ruch miał sens, a każde dogranie piłki było dokładne – taka będzie różnica pomiędzy nami, a resztą drużyn, to chcę u was widzieć.”

Guardiola sprawił, że piłkarze zaczęli pracować ze zdwojoną siłą. Treningi były rygorystyczne. Chciał ukształtować nie tylko umiejętności sportowe, ale również charakter. Każdy, nie ważne jak dobry, kto odpuścił sobie w tygodniu, nie był wybierany do składu w weekend.

Jasne określenie zasad.

Już na początku pracy z Dumą Katalonii Guardiola określił jasno swoje zasady. Oznajmił wszystkim, że nie będzie tolerował braku zaangażowania w projekt, który ma na celu odbudowanie drużyny. Zaznaczył przy tym, że chce zainspirować swoich zawodników do wiary w to, co robią i uświadomić ich, że nawet najbardziej utalentowani gracze w pojedynkę nic nie osiągną. Dobro zespołu ponad wszystko, ponad indywidualne umiejętności. Był to punkt wyjścia w nowej erze Barcelony, w erze, której drużyna święciła największe sukcesy w historii.

Projekt „Odzyskanie dawnego blasku Barcy” stał się faktem. Ustalenia Pepa były proste i przejrzyste. Punktualność, symbol przygotowania duchowego była przestrzegana konsekwentnie. Zawodnicy musieli przyjechać do klubu 60 minut przed rozpoczęciem treningu, aby na trening mogli wyjść, przygotowani fizycznie i psychicznie. W przeciwnym wypadku czekała kara finansowa – od 500 do 6000 euro. Spóźnialskiego czekał aplauz większości zawodników biorących już udział w treningu, ponadto musiał rozgrzewać się na własną rękę. Najmniejsze naruszenie zasad, kończyło się surową karą. Wiązanie sznurówek na boisku, a nie w szatni, czy przyjazd 10 sekund po czasie powodowało, że powiększała się klubowa skarbona.

Piłkarze musieli wracać do domów przed północą. Mogli się spodziewać wieczornego telefonu od Bossa lub jednego z asystentów. Gdy zawodnik nie odebrał telefonu, a co gorsza nie miał dobrego wytłumaczenia, to czekała go kolejna grzywna.Pod kontrolą znalazł się również czas nagrywania reklam przez piłkarzy czy innej pracy związanej ze sponsorami.  Menedżer miał w pod tym względem absolutną władzę.Piłkarze usłyszeli również, że udział w konferencjach prasowych i dawanie autografów podczas meczów wyjazdowych to obowiązek. Dostali jasne wytyczne dotyczące używania telefonów komórkowych i słuchawek.

Wydaje się, że po sezonie Duma Katalonii zbierze nie małą sumkę. Co się stanie z tymi pieniędzmi? Zazwyczaj z klubowych kar finansowane były posezonowe imprezy. W Barcelonie to nie przeszło. Wszystkie wpływy z kar zostają po sezonie przekazane na cele charytatywne. Guardiola tłumaczy to prostymi słowami –  Jeśli twoja kara ostatecznie pokrywa koszty zakrapianego alkoholem wypadu na miasto, to w jaki sposób czegoś cię to nauczyło?

W poprzednich zdaniach słowo „kara” odmienione zostało przez kilka przypadków. Pep postanowił współpracować na zasadzie „kija i marchewki”, oczywiście stanowczość i bezwzględność w przestrzeganiu wyżej wymienionych punktów regulaminu stała się kluczem do utrzymania dyscypliny w zespole.

Ta Barcelona to najbardziej inteligentna ekipa w historii. Mają złotą generację która w kolejnych latach wciąż będzie siłą w Lidze Mistrzów. Nie mam pojęcia kiedy znów zobaczymy zespół tak perfekcyjny technicznie. – Ottmar Hitzfeld

Zarządzanie czasem

Guardiola wprowadził kilka autorskich pomysłów. Jest fanatykiem na punkcie oszczędzania czasu. Chciał ograniczyć do minimum marnowanie czasu na podróże, przesiadki i nudne wieczory w hotelach. Sam był piłkarzem i wiedział jak bardzo jest to monotonne. Pod jego wodzą Barcelona latała na mecze wyjazdowe w tym samym dniu. Wedle schematu – rano przylot na miejsce meczu, sjesta w hotelu, mecz i błyskawiczny powrót do domu (wylot zazwyczaj 2 godziny po spotkaniu). Do Barcelony piłkarze wracali późną nocą, a już następnego dnia koło południa odbywał się trening. Ktoś powie szalone tempo – ma rację, ale ile dzięki temu piłkarze zaoszczędzili godzin bardzo łatwo policzyć.

Dzień meczowy na Camp Nou też uległ modyfikacji. Przed południem, mało intensywne zajęcia, defacto rozgrzewka – mająca na celu poprawę ostatnich szczegółów przed meczem, oraz czas na skoncentrowanie. Koło południa piłkarze wracają do domów. Na Camp Nou pojawiają się dopiero 90 minut przed meczem. Warto dodać, że jeśli mecz rozgrywany jest w niedziele o 21, to zawodnicy mają kilka godzić wolnego. Nie trudno polubić taki układ.

Są to jedne z największych innowacji Guardioli, zapobiegaj nudzie, utrzymuj świeżość piłkarzy i oszczędzaj czas. Trudno uciec od wniosku, że Pep opanował zarządzanie czasem do perfekcji.

W historii piłki nożnej nie było jeszcze drużyny, która grała w ten sposób. Obecna Barcelona ma wszystkie cechy, by uważać ją za najsilniejszą w dziejach. Oglądamy unikalny fenomen.- Marcelo Lippi

Panowie „jedziemy na jednym wózku”

Guardiola zdobył zaufanie swoich graczy, ponieważ przekonał ich do słuszności swojej teorii- ciężka prace przede wszystkim.

Xavi wyjaśnia:

– Dołączyłem do kadry w trakcie przygotowań i wszyscy po prostu harowali. Trenerzy, specjaliści od przygotowania fizycznego, Pep, wszyscy krążyli nad nami jak jastrzębie, kazali mam wszystko naprawiać, więcej intensywności.

Pociąg ruszył. Każdy chciał się załapać, ale nie dla wszystkich starczyło miejsca. Sprzedaż wyrzucenie wypalonych Ronaldinho i Deco okazała się strzałem w dziesiątkę. Ferment, jaki tworzyli w szatni w poprzednim sezonie, zmienił się w jedność i wolę walki. Barca wystartowała. Mimo, że początek był mało obiecujący (porażka z Numancią 1-0 i remis z Racingiem Santander ) sezon 2008/2009 został uznany za najlepszy w historii całego klubu. Nigdy dotąd drużyna Barcelony nie wygrała 3 najważniejszych trofeów.

Pep Guardiola – 37 letni nowicjusz błyskawicznie zdobył zaufanie drużyny, przekonał niezadowolonych zawodników do swojej wizji, codziennie zachęcał swoich graczy do ciężkiej pracy. Zaszczepił w nich jeszcze większą wiarę w swoje umiejętności, zainspirował do odkrywania możliwości, o których istnieniu do tej pory nie minęli pojęcia, a warto zwrócić uwagę, iż działo się to pod ogromną presją jaka towarzyszy pracy w Barcelonie.

FC Barcelona w sezonie 2008/09 została pierwszą drużyną w historii, która wygrała wszystkie możliwe trofea klubowe( Liga Hiszpańska, Puchar Króla, Liga Mistrzów, Super Puchar Hiszpanii, Super Puchar Europy i Klubowe Mistrzostwa Świata) – jest to najlepsze potwierdzenie, że filozofia Guardioli okazała się niezwykle skuteczna.

Dawid Góra

Kilka cennych informacji zaczerpniętych z książki Grahama Huntera – Za kulisami najlepszej drużyny świata.